wtorek, 2 września 2014

Wakacje, Holiday, Sommerferien 2014

Wrzesień - niby wszyscy wiedzieli, że nadejdzie a jednak nas zaskoczył. Większość wakacji spędziłam w Jastarni. Wcześniej uważałam to miejsce jako zwykły wakacyjny kurort nadmorski, przepełniony turystami. Jednak w miarę upływu czasu, zaczęłam poznawać to miejsce, tutejszych mieszkańców, ich kulturę i tradycję. Zakochałam się w Jastarni m.in. ze względu na wąskie uliczki, tutejszy port i plażę, która w zależności od prądów morskich jest raz szersza, a raz węższa. Poniżej znajdują się moje wakacyjne zdjęcia, przepełnione słońcem.

Plaża w Jastarni

Ścieżka rowerowa, widok na Kuźnicę

Koniec Polski czyli Hel

Dom w Jastarni

Zachód słońca na zatoce, widok z portu w Jastarni

Kitesurfing na zatoce

Widok na zatokę z molo w Jastarni


Chmielno
Wzburzone morze w Jastarni

Wzburzone morze w Jastarni

Jezioro w Lubkowie

Jezioro w Lubkowie
Tegoroczne wakacje zaliczam do bardzo udanych. Mam nadzieję, że i Wy doładowaliście akumulatory na cały rok! :)

środa, 16 lipca 2014

Luka w głowie

Gdy mam lukę w głowie, co by tu na obiad zjeść bądź zrobić, zawsze wybieram gdyńską Lukę!

Restauracja Luka istnieje nieco ponad rok, a już cieszy się popularnością i uznaniem nie tylko wśród mieszkających w pobliskich kamienicach sąsiadów ale również turystów, którzy specjalnie przyjeżdżają na obiad. Luka jest to mała restauracja z 6 stolikami, znajdująca się w Gdyni na ulicy Kilińskiego, nieopodal ulicy Świętojańskiej. 



Wnętrze lokalu jest urządzone prosto i skromnie ale ze smakiem. Połączenie bieli ścian i czerni tablicy w przełamaniu z kolorowymi dodatkami, roślinami i oświetleniem daje wnętrze w miejskim stylu.

Menu prezentowane w tym lokalu jest bardzo ciekawe. Mianowicie do dyspozycji gości są dwie karty menu. Pierwsza, która jest stała i nie podlega zmianie bez względu na porę roku. Znajdziemy w niej m.in. dwa rodzaje zup, cztery rodzaje sałatek, kilka rodzai burgerów (nawet w wersji wegetariańskiej) oraz dania obiadowe (w tym również pierogi). Drugie menu jest na tzw. tablicy znajdującej się na ścianie, zmienia się ono średnio co 2 - 3 dni. Dania z tego menu przygotowywane są na bieżąco z produktów dostępnych w danym sezonie. Tablica podzielona jest na tradycyjny lunch oraz na tzw. vlunch czyli lunch dla wegetarian. Dodatkowo do wyboru gości są tarty z witryny, które serwowane są na słodko i na słono. Właściciele szczycą się swoimi tartami i muszę potwierdzić, że są one przepyszne. Chociaż nie próbowałam jeszcze tych na słodko.


Pamiętam moją pierwszą wizytę w tym miejscu. Było to w styczniu bieżącego roku, tuż po sylwestrze. Nikogo oprócz mnie i kelnerki nie było w lokalu, dopiero po jakimś czasie przyszło kilka osób. Na tablicy daniem dnia był tymiankowy kurczak w kremowym sosie z dyniom i pieczarkami podawany z ryżem i pieczarkami. Tymiankowego kurczaka oraz kompot zamówiłam przy barze. Po względnie krótkim czasie oczekiwania otrzymałam, zamówione przez siebie danie. Już po pierwszym kęsie wiedziałam, że jestem w kulinarnym niebie! Danie było dopracowane w każdym calu, a kurczak po prostu się rozpływał. 
PO PROSTU MNIAM!



Lukę odwiedziłam jeszcze kilkakrotnie. Pewnego razu odwiedziliśmy to miejsce całą rodziną. Wtedy właśnie moja mama zamówiła, często pojawiające się na tablicy, gołąbki z ziemniaczano - brokulowym (może groszkowym) pure, które ją totalnie uwiodły. Ja zamówiłam roladki z kurczaka w pomidorowym sosie podawane z ryżem. Przyznam nie był to trafiony wybór w moje podniebienie. Właściciele popełnili przy tych roladkach małe fo pa. Mianowicie podczas przeglądania książki kucharskiej panów Pascala i Okrasy (wydanej dla potrzeb sklepu Lidl) okazało się, że to danie jest skopiowane z tej książki. Nie mile się zaskoczyłam ale no cóż, każdy musi czerpać inspiracje z różnych źródeł.

Kolejne odwiedziny były już raczej samotne, głównie dlatego że miałam godzinną przerwę miedzy pracą a zajęciami na uczelni. Właśnie wtedy zamawiałam tartę (szpinak + ser gorgonzola + pomidorki koktajlowe) w zestawie z sałatką. Ten zestaw ubóstwiam i zawsze jest dla mnie pewniakiem! Bo nie dość, że bardzo dobrze smakuje to w dodatku jest szybko serowowany. Cena zestawu, jest w 100% adekwatna do wielkości i porcji, wynosi 13 zł.

Żeby nie było, że jest tak pięknie i kolorowo, to w mojej ocenie restauracja ma dwa minusy:
  1. Za to, że serwowane dania obiadowe podawane są w głębokich talerzach, co dla mnie osobiście jest niekomfortowe. Zdecydowanie wolę płaskie talerze do dań jak np. tymiankowy kurczak.
  2. Kolejną rzeczą to, to że właściciele przygotowują dania dla mięsożerców oraz dla wegetarian. W tym miejscu zastanawia mnie czemu w menu nie ma dań z rybą? Chociażby w piątek, gdzie sporo osób je w tym dniu obiad z rybą. Po za tym heloł, znajdujemy się nad morzem i tutaj dostęp do tego produktu jest o wiele łatwiejszy niż dla restauratorów z południa Polski.
Jednak na samo wspomnienie o tej restauracji pojawia mi się uśmiech na twarzy. Nie dość, że szefowie kuchni serwują pyszne, a przede wszystkim zdrowe i ekologiczne potrawy przyrządzone z najwyższej jakości produktów. To lokalizacja restauracji pozwala na oderwanie się od rzeczywistości i skupieniu się na przyjemności jedzenia w ustronnym miejscu serca Gdyni. :)


Zdecydowanie jest to miejsce godne polecenia!

AKTUALIZACJA: W dniu 29 listopada 2014 restauracja Luka została zamknięta. Jednak właściciele przyjmują zamówienia na słynne tarty za pośrednictwem portalu Facebook oraz organizują cateringi.