Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lipca 2014

Luka w głowie

Gdy mam lukę w głowie, co by tu na obiad zjeść bądź zrobić, zawsze wybieram gdyńską Lukę!

Restauracja Luka istnieje nieco ponad rok, a już cieszy się popularnością i uznaniem nie tylko wśród mieszkających w pobliskich kamienicach sąsiadów ale również turystów, którzy specjalnie przyjeżdżają na obiad. Luka jest to mała restauracja z 6 stolikami, znajdująca się w Gdyni na ulicy Kilińskiego, nieopodal ulicy Świętojańskiej. 



Wnętrze lokalu jest urządzone prosto i skromnie ale ze smakiem. Połączenie bieli ścian i czerni tablicy w przełamaniu z kolorowymi dodatkami, roślinami i oświetleniem daje wnętrze w miejskim stylu.

Menu prezentowane w tym lokalu jest bardzo ciekawe. Mianowicie do dyspozycji gości są dwie karty menu. Pierwsza, która jest stała i nie podlega zmianie bez względu na porę roku. Znajdziemy w niej m.in. dwa rodzaje zup, cztery rodzaje sałatek, kilka rodzai burgerów (nawet w wersji wegetariańskiej) oraz dania obiadowe (w tym również pierogi). Drugie menu jest na tzw. tablicy znajdującej się na ścianie, zmienia się ono średnio co 2 - 3 dni. Dania z tego menu przygotowywane są na bieżąco z produktów dostępnych w danym sezonie. Tablica podzielona jest na tradycyjny lunch oraz na tzw. vlunch czyli lunch dla wegetarian. Dodatkowo do wyboru gości są tarty z witryny, które serwowane są na słodko i na słono. Właściciele szczycą się swoimi tartami i muszę potwierdzić, że są one przepyszne. Chociaż nie próbowałam jeszcze tych na słodko.


Pamiętam moją pierwszą wizytę w tym miejscu. Było to w styczniu bieżącego roku, tuż po sylwestrze. Nikogo oprócz mnie i kelnerki nie było w lokalu, dopiero po jakimś czasie przyszło kilka osób. Na tablicy daniem dnia był tymiankowy kurczak w kremowym sosie z dyniom i pieczarkami podawany z ryżem i pieczarkami. Tymiankowego kurczaka oraz kompot zamówiłam przy barze. Po względnie krótkim czasie oczekiwania otrzymałam, zamówione przez siebie danie. Już po pierwszym kęsie wiedziałam, że jestem w kulinarnym niebie! Danie było dopracowane w każdym calu, a kurczak po prostu się rozpływał. 
PO PROSTU MNIAM!



Lukę odwiedziłam jeszcze kilkakrotnie. Pewnego razu odwiedziliśmy to miejsce całą rodziną. Wtedy właśnie moja mama zamówiła, często pojawiające się na tablicy, gołąbki z ziemniaczano - brokulowym (może groszkowym) pure, które ją totalnie uwiodły. Ja zamówiłam roladki z kurczaka w pomidorowym sosie podawane z ryżem. Przyznam nie był to trafiony wybór w moje podniebienie. Właściciele popełnili przy tych roladkach małe fo pa. Mianowicie podczas przeglądania książki kucharskiej panów Pascala i Okrasy (wydanej dla potrzeb sklepu Lidl) okazało się, że to danie jest skopiowane z tej książki. Nie mile się zaskoczyłam ale no cóż, każdy musi czerpać inspiracje z różnych źródeł.

Kolejne odwiedziny były już raczej samotne, głównie dlatego że miałam godzinną przerwę miedzy pracą a zajęciami na uczelni. Właśnie wtedy zamawiałam tartę (szpinak + ser gorgonzola + pomidorki koktajlowe) w zestawie z sałatką. Ten zestaw ubóstwiam i zawsze jest dla mnie pewniakiem! Bo nie dość, że bardzo dobrze smakuje to w dodatku jest szybko serowowany. Cena zestawu, jest w 100% adekwatna do wielkości i porcji, wynosi 13 zł.

Żeby nie było, że jest tak pięknie i kolorowo, to w mojej ocenie restauracja ma dwa minusy:
  1. Za to, że serwowane dania obiadowe podawane są w głębokich talerzach, co dla mnie osobiście jest niekomfortowe. Zdecydowanie wolę płaskie talerze do dań jak np. tymiankowy kurczak.
  2. Kolejną rzeczą to, to że właściciele przygotowują dania dla mięsożerców oraz dla wegetarian. W tym miejscu zastanawia mnie czemu w menu nie ma dań z rybą? Chociażby w piątek, gdzie sporo osób je w tym dniu obiad z rybą. Po za tym heloł, znajdujemy się nad morzem i tutaj dostęp do tego produktu jest o wiele łatwiejszy niż dla restauratorów z południa Polski.
Jednak na samo wspomnienie o tej restauracji pojawia mi się uśmiech na twarzy. Nie dość, że szefowie kuchni serwują pyszne, a przede wszystkim zdrowe i ekologiczne potrawy przyrządzone z najwyższej jakości produktów. To lokalizacja restauracji pozwala na oderwanie się od rzeczywistości i skupieniu się na przyjemności jedzenia w ustronnym miejscu serca Gdyni. :)


Zdecydowanie jest to miejsce godne polecenia!

AKTUALIZACJA: W dniu 29 listopada 2014 restauracja Luka została zamknięta. Jednak właściciele przyjmują zamówienia na słynne tarty za pośrednictwem portalu Facebook oraz organizują cateringi.

czwartek, 3 lipca 2014

Sopockie Sanatorium

Środa, początek długiego czerwcowego weekendu, na ten wieczór zaplanowałam spacer z panem P. po centrum Sopotu. Jak to zwykle w Sopocie, przed długimi weekendami bywa, było sporo ludzi w ten chłodny wieczór. We wszystkich najbardziej znanych pubach i kawiarniach totalne oblężenie stolików. Dlatego po długim spacerowaniu wybraliśmy się z moim towarzyszem, do miejsca, które znane jest mieszkańcom Sopotu oraz jego stałym bywalcom. Mianowicie mowa tutaj o restauracji Sanatorium.

Źródło: http://chicamala.pl/restauracja-sanatorium/
Znajduje się ona w niedalekim sąsiedztwie ulicy Bohaterów Monte Cassino, a dokładniej przy ulicy Grunwaldzkiej. Sanatorium odwiedzam bardzo rzadko, ale nigdy nie zawiodłam się na tym miejscu. Za każdym razem serwowane dania są estetyczne i smaczne. Owszem ceny są wysokie, ale proszę państwa to jest Sopot tutaj trzeba się z tym liczyć. Chociaż każda wydana złotówka warta jest przyjemności jedzenia w tym miejscu. 

Zdecydowanym atutem restauracji jest położenie (z dala od zatłoczonego, głośnego, imprezowego Monciaka) oraz panująca w niej atmosfera, na którą składa się nie tylko wystrój czy muzyka ale również miły i uśmiechnięty personel. Łącząc te wszystkie elementy otrzymujemy idealne miejsce aby złapać chwile oddechu w ciągu dnia. 

Od kulinarnej strony to mocną stroną restauracji są makarony, które podawane są na kilkanaście sposobów. Więc dla makaroniarzy, jest tu istny raj! Oczywiście w menu znajdziemy również propozycję tradycyjnego obiadu czy też dań dla trzymających dietę jak np uwielbiana przeze mnie sałatka amerykańska (grillowany kurczak, pomidorki koktajlowe, ogórek, papryka w sosie miodowo-musztardowym, mix sałat). 

Wracając jednak do wizyty, to  z menu wybraliśmy jedynie "firmowe" zimne napoje. 

Po lewej: napój Letnie orzeźwienie (woda gazowana, kruszony lód, limonka, cukier brązowy, mięta), po prawej Kolorowa herbata na zimno (czarna herbata, lód, sok malinowy, cytryna). 

Napoje robione są na miejscu, co zasługuje na duży plus. Ponieważ jest to zdrowsza alternatywa dla soków z kartonów czy słodkich gazowanych napoi. Naszym faworytem było letnie orzeźwienie, bo herbata była za słodka i nie miała jednolitego smaku. Cena za szklankę to 10 i 12 zł.

Chillowanie i możliwość przeprowadzenia spokojnej rozmowy, w niezatłoczonym jak na sopockie realia miejscu jest czymś bezcennym, co powoduje, że z pewnością tam wrócę! :)


Polecam Wam artykuł o Sanatorium <link>
Miłego dnia! :)

piątek, 14 marca 2014

Bonjour!

Kolejny piękny dzień zawitał w skromne progi mojej kochanej Gdyni. 


W związku z tym, iż wiosnę mamy zapasem (a jak wiadomo wiosna oznacza zmiany i powiew świeżości) to postanowiłam odwiedzić nowe bistro Le Bonjour. Lokal znajduję się na ulicy Świętojańskiej, w bliskim sąsiedztwie sklepu Diverse. Powstał w miejscu, w którym wcześniej mieścił się sklep Carry. 


Pierwszy raz odwiedziłam to miejsce kilka dni po otwarciu. Przyznam, że nie zaliczam tej wizyty do zbytnio udanych. Bo po przybyciu tam, że tak powiem "na rozpoznanie" o godzinie 15 zastałam prawie puste półki. Jednak nie zniechęciłam się po pierwszym razie i pomyślałam, że dam mu jeszcze szansę. :)

Następna wizyta przypadła akurat w tłusty czwartek. Podczas gdy we wszystkich "paczkarniach" panowały kolejki jak za komuny, tak w Le Bonjour było dosłownie kilka osób. Właściciele nie zdecydowali się na sprzedaż wszech obecnych pączków tylko postawili na zwiększoną ilość własnych słodkości. Z szerokiej oferty zdecydowałam się na croissant'a z czekoladą. Cena może i jest wysoka (4 zł) ale warta tego grzechu. Jednym słowem croissant jest perfekcyjny, a to za sprawą czekolady, którą wyczuwa się w każdym kęsie! :)

Przy kolejnej okazji zdecydowałam się na coś "na słono". Wybór padł akurat na quiche, którego porcja jest sycąca i idealna na lunch, ale niestety nie przypadło mi do gustu. Zanim zabrałam je ze sobą na wynos to quiche zostało uprzednio podgrzane w piecu, co uważam za duży plus. :)

Quiche z łososiem i koperkiem
To co uważam zdecydowanie za bardzo mocną stroną lokalu to słodkie wyroby i otwarte zaplecze, dzięki któremu mamy okazję spoglądać na proces produkcji. No i oczywiście obsługa, która jest uprzejma, uśmiechnięta i obeznana w temacie serwowanego jedzenia. Małym minusem w moim przekonaniu jest wystrój, ale to jest kwestia gustu. 

Bardzo gorąco polecam to miejsce. Chociażby ze względu na to żeby podczas wiosennego spaceru zajść do Le Bonjour i kupić croissant'a z czekoladą na dalszą drogę. :)

Słonecznego dnia! :)


wtorek, 11 lutego 2014

Popołudnie w Pesto.

Każde piątkowe popołudnie, dla osób pracujących jest wielkim oczekiwaniem na upragnioną godzinę, której wybicie oznacza WOLNOŚĆ. Znudzona gotowaniem wybrałam się w miasto, w poszukiwaniu idealnego obiadu i tak oto mój nos zaprowadził mnie do Pesto.


Lokal znajduję się przy Alei Topolowej, która jest popularnym miejscem spacerów uczęszczanym przez turystów jak i mieszkańców Gdyni. Pesto powstało w miejscu dawnej restauracji Charlie. Przyznam szczerze, że od dawna chodził mi po głowie pomysł odwiedzenia tego miejsca. Jednak zawsze było mi nie po drodze. 

Po ciężkim tygodniu, pełnym wrażeń chcąc oderwać się od rzeczywistości, jednocześnie wynagrodzić trudy całego tygodnia rozsiadłam się w wygodnym fotelu i rozpoczęłam lekturę menu.

Nie znając kompletnie wielkości dań stwierdziłam, że zaszaleję i zjem obiad składający się z przystawki, głównego dania i deseru. W związku z czym na przystawkę wybrałam Bruschettę z różnych rodzajii pomidorów. Muszę przyznać, że to była jedna z lepszych Bruschett jaką miałam przyjemność zjeść. Zaś cena była w 100% adekwatna do wielkości i jakości serwowanego dania. 

Z racji piątku wybrałam kociołek ryb i owoców morza. W kociołku były m.in. krewetki, mule, dorsz, ośmiorniczki, kalmary serwowane w sosie pomidorowym podawany z pieczywem czosnkowym. 



Przyznam, iż było to danie bardzo rybne z dużymi kawałkami ryb, bardzo syte, odpowiednio doprawione - po prostu mniami. 

Moja siostra zdecydowała się na pastę z makaronem Tagiatelle z wędzoną szynką i peperoncio w sosie pomidorowym. 


Obydwie zgodnie stwierdziłyśmy,  że to danie jest idealne dla tych, którzy lubią dania pikantne i z makaronem. Bardzo dobrze i ostro doprawione, duża porcja i mała cena. To jest to co studenci lubią. :D

Po takim sytym obiedzie nadszedł czas na deser. :D

Aaa na deser obowiązkowo Tiramisu w pucharku oraz kawa. Tiramisu jednym słowem było idealne, zrobione tak jak we Włoszech (post o wakacjach we Włoszech przeczytacie tutaj). Zaś o kawach rozpisywałam się w poście o kawie.



Wszystko byłoby pięknie, tylko że odwiedziłam tę restauracje jeszcze kilkakrotnie i z każdą kolejną wizytą wychodziłam coraz bardziej nie zadowolona. M.in. przez zbyt długi czas oczekiwania na danie bądź brak smaku konkretnego dania. Nie wiem z czego to wynika. Jednak nie zniechęcam się i w okresie wakacyjnym na pewno odwiedzę to miejsce jeszcze nie raz. Chociażby ze względu na przepyszną kawę i ukochane przeze mnie Tiramisu :)

Podsumowując Pesto jest to restauracja z włoską kuchnią ale z cenami dostosowanymi do polskiego klienta, a nawet studenta. Zachęcam Was do odwiedzenia tego miejsca, chociażby dlatego żebyście choć przez chwilę mogli poczuć się jak we Włoszech. :)


środa, 20 listopada 2013

Lunch w Mąka i Kawa

Pewna piękna środa, tuż po obfitej alkoholowo nocy, z nie najlepszym samopoczuciem psychicznym i fizycznym, podczas pracy zamarzyłam o cieplutkiej, pysznej kanapeczce. Dlatego w porze lunchu wybrałam się do Mąka i Kawa aby zorientować się czy serwowane są kanapki. 
 

O Mąka i Kawa wspominałam już w poście o kawie. Lokal znajduje się w Gdyni na ul. Świętojańskiej. Na kulinarnej mapie Gdyni lokal pojawił się pod koniec sierpnia. Jest to kawiarnio - pizzeria. Wystrój jest minimalistyczny, w środku znajduję się kilka stolików a zamiast kilku krzeseł możemy usiąść na workach z kawą. Przypomina mi to kawiarnie, jak z amerykańskich filmów, gdzie ludzie przychodzą na szybką kawę przed i w czasie pracy. Menu jest bardzo krótkie i proste. Codziennie dodatkowo jest pizza dnia. 




Wracając do kanapki to muszę przyznać, że była przepyszna. Zdecydowałam się na panini parmeńską. Panini serwowane jest na ciepło, ze świeżo wypieczonego chleba. Cena jest adekwatna do jakości i ilości produktów składających się na tę kanapkę. Nie mam zdjęcia, które zaprezentowałoby kanapkę w całej okazałości. Ponieważ brałam ją na wynos. :)

W Mąka i Kawa używa się kawy 100% arabica własnej marki CaffeRizzi. Jestem ich kawową fanką. Nie tylko ze względu na cenę, ale i jakość kawy. Daje bardzo mocnego kopa :)



Właśnie podczas spotkania z Nacią przy kawie skusiłyśmy się również na ciastko. Dodatkowo zostałyśmy poczęstowane kawałkiem nowej pizzy. Było to nowe, pozytywne doznanie smakowe. Bo nigdy nie jadłam pizzy na słodko.   

Pizza z polewą czekoladową, mascarpone i bitą śmietaną. 

Mam nadzieje, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego miejsca. 
Ja zamierzam często tam bywać. :)





niedziela, 3 listopada 2013

Wizyta w Trio

Restauracja Trio, jest mało znanym miejscem na kulinarnej mapie Gdyni. Powód? Stawiam na lokalizację. Mianowicie lokal znajduje się na ul. Starowiejskiej. Nie jest to ulica często uczęszczana przez przypadkowych przechodniów lecz przez osoby, które szukają konkretnego sklepu bądź pracują na tej ulicy. Kolejną kwestią jest fakt, iż ulica znana jest bardziej mieszkańcom niż turystom. 

Z zewnątrz lokal nie rzuca się zbytnio w oczy. Wchodząc do lokalu odnosi się wrażenie, że jest to przytulne zaciszne miejsce. Wystrój jest stonowany z pomarańczowymi dodatkami, na ścianach wiszą obrazy które nawiązują do jazzu. Ponieważ trio oznacza m.in. 

  • zespół złożony z trzech osób lub rzeczy;
  • kompozycja na trzy różne instrumenty;
Dania serwowane są w sposób estetyczny i odpowiednich proporcjach. Lokal może pochwalić się rewelacyjnymi zupami.

U góry toskański krem z pomidorów i papryki
Na dole zupa krem z cukinii <3
U góry rosół
Na dole zupa szpinakowa z serem pleśniowym
Atutem jest również deser, którego nazwę słyszałam pierwszy raz. Mowa mianowicie o czekoladowym "Brownie" podawanym na ciepło z lodami waniliowymi. Pomyślicie, a co to? Powiem Wam, że wygląda jak nie do końca wyrośnięte ciasto. Smakuje jak chałwa czekoladowa i mus czekoladowy. Jednocześnie ciasto jest bardzo słodkie i sycące  Oceniam go na mocne 5! :) Chociaż z drugiej strony cena za taki deser jest zbyt wygórowana (13 zł za porcję).


Czekoladowe Brownie 
Pozostałe dania były mówiąc ogólnie poprawnie. Co mam przez to na myśli? Mianowicie, ze były wykonane dobrze ale brakowało takiego pazura. Czegoś takiego co zapadłoby w pamięć. 

Warto docenić fakt, że restauracja jest dostosowana do przyjęcia gości niepełnosprawnych oraz tych, którzy są na diecie bezglutenowej. Oznaczenia widnieją przy wejściu do restauracji, jak i w menu. W karcie dań restaurator zaznaczył dania, które można podać w wersji bezglutenowej.



Jeden z kelnerów zapytał nas co można byłoby zrobić, żeby przyciągnąć więcej klientów. Po pierwsze uważam, że kelner zapytany co poleca powinien w pierwszej kolejności wymienić danie, którym szczyci się kucharz oraz właściciele firmy. Chociaż w moim przekonaniu zupa krem z cukinii jest hitem, który obsługa powinna polecać bez zastanowienia. 

Kolejną kwestią jest kolorystyka. Restauracja ma pomarańczowe elementy w wystroju czy logo. Kolor oczywiście przykuwa uwagę. Jednak problem jest w tym, że obok restauracji znajduję się lumpeks, który też ma pomarańcz w logo, napisach itd. Więc każdy przechodzeń może przejść obojętnie obok tego pomarańczowego pasma. Nie wiedząc, ze własnie minął dwa  diametralnie różne przedsiębiorstwa. Myślę, że właściciele powinni włożyć trochę wysiłku w rozreklamowaniu miejsca oraz dopracować menu i wystrój.

Podsumowując jest to zaciszne miejsce, w którym można oderwać się od zgiełku miasta i spokojnie spędzić czas z rodzinną (restauracja posiada kącik dla dzieci). W Trio znajdziemy posiłki dopasowane do każdego podniebienia i kieszeni. 






piątek, 30 sierpnia 2013

Cześć Śródmieście

Śródmieście jest jednym z najbardziej znanych lokali w Gdyni, m.in. dzięki temu, że często pojawia się w postach na blogu www.makelifeeasier.pl. Nie mam nic przeciwko takiej reklamie. Pod warunkiem, że lokal ma się czym pochwalić a przyznam że ma. :)

Lokal został hucznie otwarty na początku czerwca. Nie brałam osobiście udziału w tej imprezie, ale fotorelacja z otwarcia skutecznie zachęciła mnie do odwiedzenia tego miejsca. Wraz z moją przyjaciółką wybrałyśmy się na babskie ploty do Śródmieścia, które znajduje się w centrum Gdyni, mianowicie na ul. Mściwoja 9, w pobliżu Centrum Handlowego Kwiatkowski. 


Na zdjęciach wydawało się, że lokal jest większy niż w rzeczywistości. Wnętrze jest dosyć małe i ciemne. Połączenie surowego norweskiego stylu i oryginalnych dodatków daje ciekawy efekt. Uroku dodają detale .m.in. przyciemnione światło, kwiaty na stołach czy oryginalnie wykonane krzesła. 


Wiadomo, że do plotek pasuje alkohol. W lokalu dostępne są różne nalewki oraz piwo. Z racji ciepłego dnia wybrałam piwo, a jak wiadomo do piwa najlepiej pasuje jakieś dobre jedzonko. Dlatego zdecydowałam się na klasycznego burgera, który był poezją dla mojego podniebienia. Przyrządzony tak perfekcyjnie, ze nie jestem w stanie opisać go słowami. Musicie sami spróbować żeby wiedzieć o czym mówię. 



Na jednej ze stron internetowych przeczytałam, iż właściciele otworzyli własną restaurację, bo nie znaleźli miejsca dla siebie, w którym mogliby przesiadywać z przyjaciółmi. Zdecydowanie udało im się osiągnąć zamierzony zamierzony efekt. Jeżeli jeszcze nie odwiedziliście tego miejsca, to nie traćcie czasu! Ja zawitam do Śródmieścia jeszcze wiele razy. :)


czwartek, 23 maja 2013

Oh sushi!

W trójmieście oprócz restauracji z kuchnią polską czy włoską, dużą popularnością cieszą się również restauracje z kuchnią japońską. Wiadomo wszędzie znajdziemy zwolenników i przeciwników tej kuchni. Ja jestem zdecydowanie zwolenniczką sushi i kuchni japońskiej. Nawet przed spróbowaniem nie stawiałam żadnych oporów. Najlepsze sushi robi oczywiście moja siostra! Jednak gdy mam ochotę na to danie, a siostrze nie chce się go przyrządzać, to wybieram się do mojego ulubionego lokalu w Sopocie - 77 Sushi.


77 sushi jest to typowa sieć restauracji serwująca kuchnię japońską. W trójmieście lokale zlokalizowane są w Sopocie, dokładniej w Krzywym Domku oraz Gdańsku. 


Pierwszy raz odwiedziłam ten lokal na początku bieżącego roku. Wchodząc do środka poczułam się jakbym była w Japonii. Widać, że właściciele zadbali o każdy szczegół, chcąc w ten sposób przenieść klientów do krainy kwitnącej wiśni. Nie ma tandety ani przepychu, wnętrze jest proste z przyciemnionym światłem oraz czerwonymi i zielonymi akcentami. Całość daje przytulne miejsce, do którego osobiście chętnie wracam. 





Menu jest bardzo bogate. Ktoś, kto rozpoczyna swoją przygodę z sushi może poczuć lekkie zakłopotanie. Dlatego warto wybrać się z kimś, kto jadł sushi i wie co może nam polecić. Jednak jeśli wybierzesz się sam to myślę, że obsługujące kelnerki na pewno pomogą przy wyborze odpowiedniego zestawu. Do obsługi nie można mieć żadnych zarzutów. Kelnerki są zawsze miłe, uśmiechnięte i chętne do pomocy. 
Na zamówiony przez siebie zestaw nigdy nie czekałam dłużej niż 15 minut. W oczekiwaniu na sushi jako przystawkę w restauracji serwują sałatkę z wodorostów, która jest w cenie zamówienia. Od pierwszego kęsa ją pokochałam <3


Dania podane są zawsze w sposób estetyczny i zachęcający do konsumpcji. Odnosząc się do ceny to muszę powiedzieć, że zadowala mój portfel. W 77 ceny są adekwatne do ilości i jakości serwowanych dań. Dodatkowo właściciele przygotowali promocje na poszczególne zestawy, w danym dniu tygodnia. 


Z racji ciepłych dni, właściciele lokalu przygotowali letni ogródek na sopockim monciaku, gdzie można konsumować japońskie specjały na świeżym powietrzu.





Właśnie korzystając z jednego, z cieplejszych wieczorów odwiedziłam przylegający do lokalu ogródek aby delektować się wyśmienitą zieloną herbatą, przepysznym sushi oraz deserem Babaroa.  

Restauracje polecam szczególnie osobom, które chcą rozpocząć swoją przygodę z  sushi. Zapewniam, że jak spróbujecie raz to będzie chcieli je jeść co najmniej raz w tygodniu. Ważne jest to, że się nie będziecie mieli problemów żołądkowych. Co często się zdarza odwiedzając niektóre restauracje.

Atutem restauracji jest indywidualny, ciepły wystrój. Dzięki czemu jest idealnym miejscem na spotkania ze znajomymi czy obiad z rodziną. Lokal jest też dobrym miejscem dla kogoś, kto poszukuje wyciszenia i oderwania od zgiełku miasta. 


Strona www 77 Sushi znajdziesz tu


Po za tematem - sushi jest moim fast food'em. Ważna informacja dla dbających o linie, że sushi jest dobrym pomysłem na obiad bo 10 krążków to 400 kcal.


Dzbanek zielonej herbaty + sałatka z wodorostów + sushi + doborowe towarzystwo = 
smaczny posiłek i udany wieczór!







wtorek, 7 maja 2013

Rwąca rzeka smaków

Restauracja Rzeka Smaków mieści się w hotelu Ibis Styles Gdynia Reda (wcześniej był to hotel Waśko), który położony jest w mieście Reda przy trasie łączącej Gdynię z Helem.


Wystrój restauracji jest ciepły i nowoczesny. Dominującym kolorem jest biel połączona z beżem. Elegancji dodają złote i srebrne lampy. Indywidualny charakter restauracji podkreślają elementy wystroju zaprojektowane przez jednego z znanych twórców wzornictwa - Philippe Starck. Wystawiona zastawa stołowa zaprasza do tego aby zasiąść do stołu.




Restauracja oferuje nam dania z kuchni polskiej i europejskiej. 

Menu restauracji nie jest nudne i w dodatku się zmienia co jakiś czas. Zmiany w menu zauważyłam  podczas poszukiwań nazwy i składników dania, które zamawiałam. Według mnie zmiany w menu są dużym atutem. Ponieważ możemy być  pewni, że szef kuchni zwraca uwagę na upodobania klientów, lokalne produkty dostępne w danej porze roku. Dodatkowo jest to sposób na reklamę restauracji bo klient wróci do lokalu w celu sprawdzenia nowości w menu 

Talerz wieprzowy, a na nim kawałek golonki, pieczony boczek, polędwiczka i kawałek wędzonki. Podane z chrupiącą sałatą oraz małymi kopytkami. To danie próbował mój tata(mięsny smakosz) i przyznał, że mu bardzo smakowało. Źródło: http://deluxe.trojmiasto.pl/Zupa-z-zltch-wrekow-w-restauracji-Rzeka-Smakow-Hotelu-Ibis-n66359.html
Zamówienie złożyłam na grillowanego łososia marynowanego w gałązkach kopru podanego z cukiniowym spaghetti w sosie pomidorowo-anyżowym. Spaghetti cukiniowe to super pomysł szczególnie dla tych co dbają o linie. Połączenie pomidorów z anyżem bardzo oryginalne i dosyć nie typowe. Odpowiednia porcja i proporcje składników na talerzu były adekwatne do ceny. 

W oczekiwaniu na zamówione przez siebie danie otrzymałam terrine z łososia, które jak się później okazało było w cenie zamówienia. 

Terrine wyglądało mniej więcej tak jak na zdjęciu. 
Na zamówione danie nie trzeba było długo czekać i razem z moimi gośćmi mogliśmy w jednym czasie celebrować posiłek. 

Muszę zaznaczyć, że obsługa jest na wysokim poziomie. Ponieważ posiada wysoką kulturę i wiedzę na temat serwowanych dań w restauracji. Podczas składania zamówienia kelnerka zaproponowała aby cukiniowe spaghetti podać z innym sosie, niż kucharz proponuje w menu. Takie zachowanie świadczy, że kelner wie jak i z czym danie smakuje najlepiej.

Restaurację polecam osobom dla których liczy się świeżość, smakowitość oraz odpowiednie skomponowanie dania. Polecam na szczególne okazje np. kolacja z chłopakiem, niedzielny obiad z rodziną czy urodziny w gronie najbliższych. Wystrój wnętrza w połączeniu z proponowanymi daniami sprawiają, że chce się uczcić wyjątkową dla nas okazję akurat w tym miejscu.



W tym roku pojawię się tam na pewno nie raz. Bardzo gorąco polecam! :)

Strona www hotelu jak i restauracji znajdziesz TU