Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Gdynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marina Gdynia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 marca 2014

Akrim, a gdzie to jest?

W drodze na miasto dostaje telefon


D: Hej Aneta, gdzie jesteś?
A: W drodze będę za chwil parę, a gdzie Wy siedzicie?
D: W Akrimie.
A: Yyy, co to? gdzie to?
D: Bar przy marinie, B. po ciebie wyjdzie.

Podążyłam więc w stronę Gdyńskiej Mariny, gdzie czekał na mnie B. Z wielkim przerażeniem w oczach powiedziałam, gdzie Wy kurde siedzicie? Co Wy kombinujecie? Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, tylko zostałam zaprowadzona do niewielkiego pawilonu, znajdującego się między jachtami. Gdy tylko przekroczyłam próg tego miejsca to przysłowiowa kopara spadła mi dosłownie do kostek. Bo zorientowałam się, że w tym właśnie barze były kręcone sceny do polskiego serialu "Krew z krwi". Oglądając ten serial zastanawiałam się czy bar istnieje na prawdę, czy został zbudowany na potrzeby serialu. A tu niespodzianka - bar istnieje na prawdę. :)



W serialu bar jest własnością ojca (Jerzy Gralek) Carmen (Agata Kulesza). Krew z Krwi to serial sensacyjny, przedstawiający walkę kobiety o prawdę. Cała akcja rozgrywa się w Gdyni. Z czego jestem bardzo dumna. Zachęcam Was bardzo do obejrzenia pierwszej serii tego serialu (link). 




To co w Akrim'ie podoba mi się najbardziej, to przymocowane do ścian plandeki z foto tapetami gdyńskiego klifu czy jachtami. Warte pochwały jest również asortyment alkoholowy. Ponieważ oprócz szerokiej gamy produktów, korzystne są również ich ceny (odpowiadają wręcz cenom w sklepie). O jedzeniu to wspomnę tylko, że naszej ekipie nie przypadło do gustu. Oczywiście oprócz frytek, które były smaczne. :)



Żródło: http://www.akrim.pl/
Jak na luty w samym lokalu było dosyć ciepło. Jednak na powrót do tego miejsca zdecyduje się dopiero w okresie wakacyjnym. Kiedy to z wielką przyjemnością usiądę w przylegającym  do baru ogródku, będę sączyć schłodzone piwo oraz słuchać głosu mojego miasta z morza i marzeń. :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Mariaszek na raz!

Mariasz - dawna gra w karty; król i dama tego samego koloru wśród kart jednego z grających.


6 stycznia minęły 23 lata odkąd moi rodzice zawarli związek małżeński. Z tejże okazji moim zadaniem było znalezienie restauracji, w której uczczą oni to święto w gronie najbliższych osób. Na tę okazję wybrałam restauracje Tłusta Kaczka. W drodze do tej restauracji trafiliśmy w zupełnie inne miejsce niż zaplanowałam, a mianowicie do restauracji Mariaszek. Pomyłka nastąpiła przez złą interpretację znaków oraz nie wiedzy o istnieniu innej restauracji na danej ulicy niż Tłusta Kaczka.

Mariaszek Restuarant to lokal położony w przepięknej dzielnicy Gdynia Orłowo, a dokładniej przy jednym z najpopularniejszych centrów handlowych- Klif. Kwadratowa bryła z dużymi oknami zwraca uwagę nie jednego kierowcy czy przechodnia. Przez okna można ujrzeć eleganckie wnętrze urządzone w klasycznym stylu z odrobiną nowoczesności. Dodatkowo restauracja posiada własną winiarnię wraz ze stołem degustacyjnym. W mojej opinii sposób urządzenia wnętrza zdecydowanie wpłynął na to, że zechciałam zostać w tym lokalu i przekonać się co Mariaszek kryje w swoim menu. 

Przyznam szczerze, że menu nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Ponieważ nie które połączenia smaków nie przypadły mi do gustu, bądź dane danie już próbowałam w innym miejscu. Moją uwagę przykuła polędwica Maćka Kuronia (polędwiczka wieprzowa, nadziewana serem Rokfor, czosnkiem i ziołami - na winnym sosie, bejcowana  i duszona),  do której dobrałam buraczki podawane na gorąco.

To czego nie znoszę w polskich restauracjach to, to że w menu nie ma zestawów proponowanych przez szefa kuchni. Przez co zmuszona jestem sama skomponować własne danie, nie znając smaku np. tak przyrządzonej polędwicy, w związku z czym osobno płacić za surówkę, polędwicę i ziemniaki. Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, ale wiem jaki cel chciał przez to osiągnąć. Kolejną rzeczą, która nie spodobała mi się to ograniczona ilość dodatków do wyboru, z czego połowy propozycji nie można było zamówić bo już się skończyły. 

W oczekiwaniu na zamówienie, jako przystawkę zaserwowano chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym. Nie jestem koneserem smalców, ale muszę przyznać że ten mi smakował. Po zjedzeniu przystawki nastąpiło bardzo długie oczekiwanie na danie główne. Jednak jak wiadomo w dobrym towarzystwie szybciej czas mija. Plusem długiego czekania było to, że przybyli ze mną goście dostali swoje dania w jednym czasie. Dzięki czemu wspólnie mogliśmy celebrować posiłek i wymieniać się spostrzeżeniami. Moja siostra zachwycała się zapiekanymi ziemniaczkami, podczas gdy tata z wujem zajadali się golonkami zaś mama z ciocią dyskutowały na temat zasmażanej  kapusty.

Restauracja Mariaszek jest elegancką restauracją z kilkoma kwestiami pozostawiającym trochę do życzenia. Danie mi smakowało jednak nie smakowała mi cena, którą musiałam za nie zapłacić. W związku z tym jest to typ restauracji, które osobiście nazywam "na jeden raz" czyli byłam tam po raz  pierwszy i raczej ostatni.

Chciałabym zaznaczyć, że to jest moja opinia na temat tej restauracji. Dlatego proponuję abyście sami się przekonali jak jest na prawdę.  :)

Strona internetowa restauracji Mariaszek znajdziesz tu.